Rachunek sumienia po latach

Kiedy spotkasz swojego oprawcę

John Donoghue zabiera czytelnika w fabularyzowaną opowieść, częściowo opartą na faktach z II wojny światowej. Auschitz. Szachy za śmiercią to historia Emila Clementa, Żyda francuskiego pochodzenia, który trafia do więzienia bez większej nadziei na przeżycie. Nieco przypadkiem wychodzi na jaw, że jest znamienitym graczem szachowym, jak niesie wieść, takim, którego nikomu nie udało się go pokonać. Niemcy, trochę dla zabawy, a trochę z nudów, organizują kilka turniei szachowych – z różnymi nagrodami dla skazanych. Czasami jest to dzień wolny od pracy, czasami posiłek, ale częściej to gra o przeżycie, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś w mundurze próbuje pokazać swoją wyższość.

Ważnym bohaterem jest Obersturmführer Paul Meissner, który zostaje oddelegowany do obozu, ponieważ brakuje w nim kancelisty. Prosta praca, głównie opierająca się na wypełnianiu dokumentacji i tabel, okazuje się też być niesamowicie nudną. Paul jest kombatantem, został ciężko ranny podczas walk na froncie wschodnim i wie, że nie będzie mógł wrócić do walki, co przytłacza go każdego dnia. Nie uważa swojej pracy jako służby ojczyźnie, wręcz przeciwnie, ma wrażenie, że marnuje się w tym, co robi. Zastanawiając się co zrobić, by nie oszaleć z nadmiaru czasu proponuje któregoś dnia, że stworzy dla współtowarzyszy kółko szachowe, w którym będą mogli nauczyć się gry oraz podszkolić swoje umiejętności. Z czasem, trochę poza kontrolą Meissnera, rozpoczną się tu zakłady, Niemcy kontra więźniowie, które przybiorą dość dziwny obrót. Bohater kilkukrotnie zasiądzie do gry z Żydami, ale tylko i wyłącznie na zasadzie sprawdzenia swoich umiejętności, bez żadnych konsekwencji dla przeciwnika. Twarze zlewają mu się w jedno, zapomina je, nie zna imion i szczerze mówiąc mało go one interesują.

Powojenne rozrachunki

Zarówno Emil jak i Paul przeżyją wojnę i naturalnie każde z nich pójdzie w swoją stronę. Spotkają się ponownie w 1962 roku w Amsterdamie, gdzie odbywać się będzie prestiżowy turniej szachowy. Żyd natychmiast rozpoznaje swojego oprawcę, a jego wspomnienia natychmiast go paraliżują. Tak jak i złość, której nie potrafi się pozbyć. Zaraz po wojnie Emil będzie parał się głównie pisaniem książek, w których w niewybrednych słowach będzie opisywał wszystkich Niemców uznając, że żaden przedstawiciel Rzeszy nie był i nie może być dobrym człowiekiem. Kilka partii szachowych z Paulem, kilka nowych historii i przede wszystkim rozmowy z księdzem uświadomią Emilowi, że niewłaściwie zapatruje się na sytuację, zwłaszcza jeśli chodzi o ocenę Meissnera. Jeden dzień przyniesie mu odpowiedzi na tyle pytań, na które nie był w stanie odpowiedzieć sobie przez ponad dwie dekady.

Akcja książki rozwija się bardzo powoli, niezwykle oszczędnie. Wspomnienia Emila, Paula i księdza będą się z e sobą splatać i zazębiać, by stworzyć dość niekonwencjonalną narrację i dać nam zupełnie nowe spojrzenie na utarte schematy wojenne. Co ważne, książka stroni od rozwiązań banalnych i nie pozwala na stawianie kogokolwiek w złym świetle. Dialogi między bohaterami, początkowo naszpikowane stereotypami z czasem łagodnieją i przestają przybierać charakter czarno-białej rzeczywistości, widzianej z dwóch stron barykady. Okazuje się, że wojna nadaje w życiorysie każdego z nich szarą strefę, w której nie można jednoznacznie określić kto był tylko katem, a kto tylko ofiarą.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com